9 października 2011

Tildowe zmagania

Moja lalka powstała jeszcze przed wyjazdem, a zainspirowałam się Blogerkami, które szyją cudowne laleczki, tildy. Jeszcze dokładnie nie rozpracowałam czy do tild zalicza się wszystko w takim stylu, tzn. aniołki, króliczki, misie, lalki. W miarę czasu postaram się zgłębić moją wiedzę na ten temat, a jeśli Wy macie jakieś linki związane z historią, wykrojami, pomysłami tildowymi i chcecie się nimi podzielić to byłabym wdzięczna :)
Jakoś tak mam, że większość rzeczy, które wpadną mi w oko, muszę spróbować zrobić sama. Tak było i z haftem xxx, i z decoupage, a teraz i z tildą.  Nie jest to łatwe zadanie, mi wyszło bardzo niestarannie, bo nie mam ani wprawy w ręcznym szyciu (o maszynowym nie wspomnę), ani nie mam dobrego materiału. Ten widoczny na zdjęciu jest słabej jakości i rozjeżdżał się na szwach. Miałam już zrezygnować z tej roboty, ale pozszywałam jeszcze raz wszystko na okrętkę i z daleka nawet nie widać haha :) Dla psiaka do zabawy się spodobało, młodsza siostra też była zachwycona ;) Podziwiam wszystkich ludzi, którzy tworzą te cudeńka z ogromną starannością i pomysłowością. W ogóle ukłony dla wszystkich szyjących!
Zaległości blogowe nadrobiłam, ale nie zostawiłam śladu po sobie, bo z tego wszystkiego zapomniałam hasła do bloggera ;) Pomału wdrażam się w system studiowania, przyzwyczajam się do rozłąki z rodziną i psem, ale muszę przyznać, że nie jest łatwo. Nauki też już od początku jest sporo i właśnie na tym się głównie skupiam. Chciałabym jeszcze serdecznie Wam podziękować za słowa otuchy pod ostatnim postem :* 
Mam też pytanie: może ktoraś z Was ma do odsprzedania książki/podręczniki związane z pielęgniarstwem, np. Podstawy pielęgniarstwa itp. Jeśli nie są Wam potrzebne to z chęcią odkupię, bo nowa literatura specjalistyczna ma straszne ceny!
Pozdrawiam.

25 września 2011

Idzie nowe...

Zerkając z jednej walizki na drugą, myśląc co jeszcze trzeba spakować, powstał resztkowy wianek. Miałam kupioną kiedyś na zapas styropianową obręcz, pestki pozostałe z przetworów śliwkowych i sznurek.
Lada chwila będę musiała wyjeżdżać, ale spakuję też coś do haftowania na chwilę nudy, bo coś czuję, że mogę się nie wyrobić z załatwieniem 'okna na świat' czyli internetem. Mini telewizorek, czarno-biały też będę miała :D

Wybrałam się dzisiaj w poszukiwaniu jesieni, bo u Was już widzę, że jest. Ale muszę stwierdzić, że w okolicy nowa pora roku jeszcze się nie pojawiła. Widać nieśmiałe przebłyski czerwieni, żółci i pomarańczu, ale nadal dominuje zieleń.
To chyba moja ostatnia notka przedwyjazdowa, nie wiem kiedy znowu się pojawię, więc życzę miłego tygodnia i października! Czy też zauważyliście, że wrzesień gdzieś uciekł i to bardzo szybko? I jeszcze dodam, że zakończyłam prawo jazdy :) Oczywiście pozytywnie.
Pozdrowionka gorące i słoneczne.
Kaśka
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...