5 marca 2011

Ciągle pada śnieg, niech zasypie nas....

... czyli kolejna odsłona zimy. Znowu pada śnieg, wieje wiatr, jest mokro i nieprzyjemnie. Wyjścia z ciepłego domku ograniczam do minimum. Co więcej przez tą pogodę mam mega lenia- nie chce mi się sprzątać, uczyć, tworzyć. Do nauki się zmuszam, mam nadzieję, że jeszcze 2 miesiące wytrzymam. A już 18 maja mam ostatni egzamin maturalny i wolność drogie Panie ( i Panowie, jeśli takowi tu zaglądają).
Dość o mnie, czas pokazać ostanie twory.
Słoiczki po kawie przerobione na pojemniki do przypraw. Fajnie wyglądałaby duża kolekcja takich słoiczków. Na pewno zrobię takie dla siebie (w przyszłości dosyć odległej), ale mniejsze, bo te jak dla mnie są za duże objętościowo.

Mój kuferek na biżuterię stał się już za mały, a mając dosyć duże pudełko drewniane z empiku, zrobiłam sobie nowy pojemnik na skarby. 
Bardzo spodobał mi się wianek z łupinek pistacji zobaczony na blogu Utkane z marzeń. Łupinki były, koło styropianowe do podstawy znalazłam nawet u siebie w mieście, a całość przyklejałam na klej do decoupage, jak koronkę na pudełku wyżej. Ten klej ku mojemu zaskoczeniu świetnie trzyma.


Miłego weekendu. Buziaki!

PS. Jakoś fotek poleciała przez program do linkowania, nie podoba mi się też ten napis na zdjęciach. Trzeba będzie znowu kombinować.
PS2. Podmieniłam zdjęcia na lepsze jakościowo ;) Nie wiedziałam, że będzie z tym taki problem...

1 marca 2011

Prywatna fabryka świeczek

Kiedyś w gazecie Mathy Stewart zobaczyłam ciekawy pomysł na wykorzystanie niedopalonych świeczek. Postanowiłam go wykorzystać, gdyż w domu walało się dosyć dużo świeczek, które straciły już swój wygląd i nie nadawały się do użytku. Wraz z siostrą zabrałyśmy się za tarkowanie. Zastanawiałam się z czego zrobić knoty. Sznurek bawełniany kopcił. Jednak uruchomiłam kontakty i znalazłam je u pana zniczarza. Zaopatrzyłam się w różnorakie knoty- z blaszkami, bez nich, zwykły sznurek itp. Zapach świeczkom nadałam olejkami, których mam sporo ;) Wg przepisu z gazety wystarczy 10 kropli na 1 szklankę. Potarkowny wosk trzeba rozpuścić w kąpieli wodnej. Knoty przykleić za pomocą wosku do denka, pomocne jest założenie na nie słomki. Wtedy knoty są prosto. Jednak nie zapomnijmy o zdjęciu słomki przed całkowitym zastygnięciem wosku! Dodajemy olejek i można zalewać.
Moje świeczki mają zapachy mięty, grejfruta i cynamonu. Pomysł jest dobry, ale są też minusy. Nie pomyślałam, że knoty od zniczy mogą też dosyć mocno kopcić i tak niestety jest :( Ale zabawa w fabrykę świeczek była fajna :)

Co więcej u mnie? Trochę tworzę, zaczęłam kilka nowych prac, kilka skończyłam. Mam zamiar się zabrać za dosyć duży haft. To mój pierwszy w takich rozmiarach i jestem trochę przerażona kiedy ja go skończę (i zacznę) i czy nie rzucę go po kilku krzyżykach. Może do końca tego roku pokażę efekty hihi

Ostatnio na spacerze znalazłam wiosnę!

Pozdrawiam cieplutko i jeszcze raz dziękuję za rady pod poprzednim postem!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...